Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie

samorządowa instytucja kultury Województwa Podkarpackiego i Miasta Rzeszowa

Provincial and City Public Library in Rzeszow

municipal culture institution of Podkarpacie Province and City of Rzeszow

Воєводська і Міська Cуспільна Бібліотека у Жешові

PODKARPACKIE - przestrzeń otwarta

Rzeszów - stolica innowacji

Kultura w Rzeszowie

BIP WiMBP

Biuletyn Informacji Publicznej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie

Licznik odwiedzin

Stronę odwiedzono:
26765690 razy

Pogoda

Swiat Pogody .pl

Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2.0

 


 


Kierunek Interwencji 1.1. Zakup i zdalny dostęp do nowości wydawniczych ze środków finansowych Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego

Współpraca z

Współpraca z

Współpraca z

SBP

DKK

Logowanie do SOWA2

 

Deklaracja dostępności

Przeszłość w pamiątkach ukryta

Academica - Cyfrowa Biblioteka Publikacji Naukowych

System informacji prawnej Legalis

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

Kalendarz wydarzeń

Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Zapytaj bibliotekarza

fb WiMBP

 

DKK we Frysztaku

Dorota Karaś: "Cybulski. Podwójne salto”

02-05-2019

 Był nazywany polskim Jamesem Deanem. O jego dość nieokiełznanym temperamencie i specyficznym podejściu do pracy krążyły legendy. Ulubieniec tłumów, który we własnej rodzinie czuł się nieco nieswojo. Kojarzony z jedną rolą, którą - jak mówią złośliwcy – odtwarzał przez całą karierę zawodową, zmieniając jedynie miejsca akcji i dekoracje. O kim mowa? Jeżeli interesujecie się historią polskiego kina, z pewnością już wiecie. Jeśli jednak ten opis nic wam nie mówi, być może zainteresuje was biografia autorstwa Doroty Karaś. O fenomenie Zbigniewa Cybulskiego nie słyszałam dotąd zbyt wiele. Wstyd się przyznać, ale nie miałam jeszcze okazji obejrzeć żadnego filmu z jego udziałem, stąd z tym większą ciekawością sięgnęłam po kolejną książkę w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Już na pierwszych stronach autorka publikacji mocno mnie zaskoczyła, gdyż rozpoczęła opisywanie losów słynnego aktora niejako od końca, bo od jego podwójnego pogrzebu. Dlaczego podwójnego?! Odpowiedź na to pytanie jest dość prozaiczna, chociaż patrząc na cały biogram artysty można śmiało powiedzieć, że dualizm w różnej formie towarzyszył mu przez całe życie. Zamiast jednak skupiać się na aspekcie tragicznej śmierci legendy polskiego kina, zacznijmy od czasów jego dzieciństwa, czyli okresu, który przez wiele lat był białą plamą w jego ogólnie znanym publicznym życiorysie. Zbigniew Hubert Cybulski przyszedł na świat 3 listopada 1927 roku w majątku Kniaże na Pokuciu. Tereny należące do jego dziadka z czasem stały się dla wnuka smutnym symbolem końca sielankowego dzieciństwa. Po wkroczeniu wojsk radzieckich do Polski we wrześniu 1939 roku posiadłość Józefa Jaruzelskiego została mu bezpowrotnie odebrana. Był to również moment, kiedy rodzina Cybulskich została rozdzielona przez brutalną historię. Przyszły aktor nagle został sierotą i wraz ze swoim młodszym bratem trafił pod opiekę krewnych. Po latach okazało się, że rodzice Zbigniewa przetrwali czas wojennej zawieruchy. Przyszły artysta po zdaniu matury w jednym z dzierżoniowskich liceów, stanął przed wyborem swojej drogi zawodowej. Pierwotnie Zbigniew chciał wybrać kierunek handlowy lub dziennikarski, ale po jakimś czasie zrezygnował z tych planów i zdecydował się na Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Choć sam wybór kierunku studiów utwierdził go w przekonaniu, że chce zostać zawodowym aktorem, to równocześnie uświadomił mu, że jego sukces raczej nie będzie związany z teatrem. Chłopak widział się, bowiem przed kamerą filmową. Wynikało to poniekąd z faktu, że student był dość niepewny siebie, co nie od razu dawało się zauważyć. W praktyce było dwóch Cybulskich, których cechy zdawały się wykluczać, ale istniały obok siebie w trudnej do określenia symbiozie. Był Cybulski-aktor i Cybulski-człowiek. Tego pierwszego znali wszyscy jako przystojnego bruneta w ciemnych okularach, potrafiącego walczyć o swoje. Zbigniew w tej odsłonie mocno wierzył w improwizację, więc rzadko odgrywał sceny tak samo, czym potrafił rozsierdzić niemal całą ekipę realizacyjną. Taki styl pracy powodował czasem oszałamiający efekt. Podobno jedna z najważniejszych scen w „Popiele i diamencie” wypadła tak zjawiskowo, bo odtwórca postaci Maćka Chełmickiego po którymś z kolei dublu, postanowił w trakcie sceny oprzeć się, gdyż padał ze zmęczenia. Wyrazy niesubordynacji aktora na planie wcale nie wynikały z braku zrozumienia roli reżysera. Nasz bohater był, bowiem pomysłodawcą teatrzyku studenckiego Bim-Bom, z którym święcił triumfy w kraju i zagranicą. Cybulski był szefem niezwykle wymagającym. Swoich kolegów z Bim-Bomu traktował po przyjacielsku, ale wymagał od nich bezwzględnego posłuszeństwa, punktualności oraz dbania o zdrowie na ile to było możliwe. Źródłem takiego postępowania były jeszcze czasy szkolne, kiedy przyszły aktor mocno udzielał się w harcerstwie jako drużynowy. Jak po wielu latach wspominał, z okresu dorastania wyniósł wiarę w siłę wspólnoty. Jednak, kiedy flesze aparatów gasły, pewny siebie Zbigniew nagle zamieniał się w nieśmiałego i roztrzepanego Zbyszka, który ledwo przypominał filmowego amanta. Wówczas ujawniała się dużo mniej stabilna część jego osobowości. Nagle do głosu dochodziły zwykle skrywane emocje oraz skutki traumy wojennej. Mało kto wiedział, iż gwiazdor, który często stawiał drinki obcym, nie potrafił budować mocnych relacji rodzinnych, pomimo że chciał być dla swego syna dobrym ojcem. Natomiast tym, co jako pierwsze dało się zauważyć był fakt, że Cybulski wszędzie się spóźniał. Prawdopodobnie było to związane nie tylko z faktem, że nasz bohater był zapracowany. Nim aktor opuścił mieszkanie, musiał najpierw odnaleźć się w zostawianym przez siebie bałaganie, a później wielokrotnie sprawdzić, czy wszystko zamknął. Nie wiemy na pewno, czy mężczyzna cierpiał na nerwicę natręctw, ale jego niska samoocena sprawiła, że dość szybko popadł w chorobę alkoholową. Szeroka publiczność nie miała pełnej świadomości problemów osobistych aktora, gdyż jego publiczny wizerunek szybko stał się symbolem realizacji amerykańskiego snu dostosowanego do PRL-owskich realiów. Cybulski żył niejako w dwóch światach. Występował w produkcjach zagranicznych, a równocześnie dzielił ze „zwykłymi” Polakami szarość głębokiego komunizmu. W jakimś sensie uosabiał rodzące się powoli pragnienie wolności, ale równocześnie niegotowość do okazania jawnego buntu. Sprzyjał temu fakt, że mężczyzna nigdy otwarcie nie mówił o swoich przekonaniach politycznych. Krótkie i intensywne życie nie było wcale niczym szczególnym dla pokolenia twórców, których dorastanie lub wczesną dorosłość przerwała II wojna światowa. Podobnie jak Bogumił Kobiela, słynny kompozytor Krzysztof Komeda oraz pisarz Marek Hłasko, również Cybulski został zapamiętany nie tylko dzięki swojemu niewątpliwemu talentowi, ale także tragicznej śmierci. Choć Dorota Karaś w swojej książce „Cybulski. Podwójne salto” w bardzo szerokim kontekście pokazała sylwetkę swojego bohatera, to jednak nie odarła jej z nutki tajemnicy. Autorka dotarła do mnóstwa unikalnych materiałów, jednak w różnych kwestiach pozostawiła czytelnikom kilka niedopowiedzeń, co ma swoje wady i zalety. Brak w tej historii chociażby krótkiej informacji, dlaczego przyjacielskie relacje Cybulskiego z Kobielą nagle znikają z kart publikacji. Z jednej strony ci, którzy pamiętają okres pracy twórczej Zbigniewa Cybulskiego, nie będą czuli, że muszą czytać o rzeczach, które doskonale znają. Jednak, dla pokolenia, które nie żyło w czasach PRL-u niektóre detale mogą być niejasne. Jest moment, gdy w omawianej biografii pojawia się postać Wojciecha Jaruzelskiego, który współcześnie kojarzy się jednoznacznie. Czy w związku z tym słynny gwiazdor był spokrewniony z generałem, który ogłosił stan wojenny? Większość znawców tematu twierdzi, że zbieżność nazwisk jest przypadkowa, ale nie wykluczają, iż panowie mogli dalekiej linii być w skoligaceni. Niestety, Dorota Karaś o tym nie wspomina, prawdopodobnie przypuszczając, że potencjalny czytelnik o tym wie. Tak się złożyło, że gdy większość osób z mojego Dyskusyjnego Klubu Książki miało dopiero zaczynać lekturę pozycji wydawniczej „Cybulski. Podwójne salto” ja byłam już jakiś czas po jej przeczytaniu. Zostałam zapytana, czy to odpowiedni tytuł na rozpoczęcie przygody z biografiami. Jeśli nie jesteście zagorzałymi fanami słynnego aktora lub nie lubicie nieco naukowego stylu narracji, lepiej odłóżcie ten tytuł na później. Mnie sama forma przekazu zupełnie nie przeszkadza, z racji tego, iż od tego typu książek oczekuję przede wszystkim rzetelnie przywołanych i dobrze udokumentowanych w bibliografii faktów, a pod tym względem nie można autorce niczego zarzucić. Faktem jednak jest, że bezpośrednie cytaty włożone pomiędzy przemyślenia Doroty Karaś mogą wybijać z rytmu niewprawionych czytelników. Uważam, że „Cybulski. Podwójne salto” to świetna biografia, pomimo, iż w trakcie lektury mocno odczułam, że nie jest ona skierowana do mnie. Jako osoba, której nie dane było żyć w czasach komunizmu, nie do końca odkryłam, dlaczego to właśnie Cybulski zawładnął sercami tak wielu Polaków. Podejrzewam, że ci, dla których słynny amant był idolem, znają odpowiedź na to pytanie. Sęk w tym, że każde pokolenie ma swoją ulubioną gwiazdę filmową, którą bezgranicznie podziwia. A to, że zwykle ich dzieci nie rozumieją tej fascynacji to już zupełnie inna kwestia.

 

Anna Dral

Redakcja witryny:
E-mail:

Copyright 2009 WiMBP Rzeszów.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ideo Realizacja:
CMS Edito Powered by: